Hej!
Tak, bardzo pospieszyłam się z tym postem...xD
Tak z innej beczki, to wydaje mi się, że jestem jedyną rozgarniętą osobą na tym blogu. Smuteg
A teraz przejdę do rzeczy.
Dzień pierwszy(15.07):
Droga była długa! Ale to nic. I tak większość czasu przespałam.Ok. godziny dwudziestej drugiej dotarłam do Krakowa. Po znalezieniu noclegu wybrałam się na rynek główny, który swoją drogą był całkiem blisko. Po namyśle stwierdziłam, że mogę dać zdjęcia robione moim tosterem xD

Dzień drugi(16.07):
Następnego dnia znów udałam się na rynek. Chciałam zrobić
Rydel pose ale było za dużo ludzi xD Potem jeszcze poszłam na Wawel i do Zakopanego! Zdjęcia z tego dnia:
(Tak, mój toster robi lepsze zdjęcia za dnia)
Powiem wam szczerze, że uwielbiałam Kraków zanim w ogóle się tam znalazłam. I nie na próżno. Kraków został jednym z moich ulubionych miejsc w Polsce. Razem z Wrocławiem, w którym też nigdy nie byłam ale zmieni to się w środę(28.07)
 |
| Uwielbiam to zdjęcie <3 |
Jeszcze tego samego dnia wjechałam na Gubałówkę(Och, ty leniu, która zeszłaś z Kasprowego. Ale o tym potem). Tam udało mi się zrobić
Rydel pose. Szkoda, że moja mama nie umie robić zdjęć :') ale następnym razem jej się uda.
 |
| Tak, te krzywe zdjęcia moje xD |
Na dodatek, gdy zjechałam
(Och, wciąż jestem leniem) przeżyłam kolejnego extrem'a(Sorry, Darha)
Nie mam zdjęcia ale było fajnie, chociaż miałam zamknięte oczy xD
Dzień trzeci(17.07):
Morskie oko. Spacer 9 km w jedną stronę! A potem jeszcze w drugą. Tsaa...
Dzień czwarty(18.07):
Tego dnia wjechałam na Wielką Krokiew. Tak dla jasności, to jest to skocznia narciarska ;)
Ogólnie to był taki leniwy dzień :P
Dzień piąty(19.07):
Kasprowy Wierch! Miałam bilet na daną godzinę, a byłam o wiele wcześniej. Czekałam długo po czym okazało się, że godzina się nie liczy. Tak. Wjechałam sobie na górę, zrobiłam zdjęcia i zaczęłam schodzić. Droga jest kamienista, a wy bójcie się żółtego szlaku. Znaczy, na początek jest łatwy, ale potem należy iść niebieskim. Ja poszłam: żółty-niebieski-żółty. Nie polecam. Potknęłam się i upadłam na kamienie(bo na co innego? tylko kamienie tam były). Mam fajnego siniaka na ręce i zdarte kolano :3 Skończyła mi się woda, a strumyk był na początku, gdy tą wodę jeszcze miałam. Było ciężko, ale dałam radę. Mimo wszystko lubię takie przygody.



Dzień szósty(20.07):
Nie pamiętam co się wtedy działo i nie mam żadnych zdjęć z tamtego dnia ale zapewne odpoczywałam po wędrówce :3
A jednak. Po przemyśleniach oraz poszukiwaniach odkryłam, że tamtego dnia poszłam do pijalni czekolady :3 znalazłam jedyne zdjęcie z tego dnia.
Więcej nie pamiętam.
Dzień siódmy(21.07):
Tego dnia wracałam do domu ale po drodze udałam się na spływ Dunajcem i wysiadłam w Szczawnicy. Potem jeszcze zapora wodna i zamek w Niedzicy.

~Agi